W najbliższy poniedziałek po seansie "Wołynia" o godz. 18.30​ ​odbędzie się spotkanie z reżyserem Wojtkiem Smarzowskim. Samo spotkanie przewidziano na godz. 21.00 i będzie ogólnodostępne. Film wyświetlony będzie z angielskimi napisami.

80 dni zdjęciowych – tyloma dniami na planie nie mógł się pochwalić w ostatnim czasie żaden film, żadna polska superprodukcja, nawet „Bitwa Warszawska 1920”, „Wałęsa”, czy „Miasto 44”. Zdjęcia, które objęły cztery pory roku, realizowane były w następujących etapach: jesień 2014, zima 2015, wiosna 2015, lato 2015 oraz dokrętki na wiosnę 2016 r.

Było ponad 130 ról aktorskich oraz wiele epizodów; aktorzy mówili w pięciu językach: po ukraińsku, polsku, rosyjsku, niemiecku i w jidisz. Zdjęcia realizowano z wykorzystaniem najnowszych kamer elektronicznych. Na planie pracowały prawie codziennie dwie lub trzy kamery, a zdarzały się dni zdjęciowe, podczas których wykorzystywano nawet pięć kamer.

O filmie

Akcja filmu „Wołyń” rozpoczyna się wiosną 1939 roku w małej wiosce zamieszkanej przez Ukraińców, Polaków i Żydów. Zosia Głowacka ma 17 lat i jest zakochana w swoim rówieśniku, Ukraińcu Petrze. Ojciec postanawia jednak wydać ją za bogatego polskiego gospodarza Macieja Skibę, wdowca z dwójką dzieci. Wkrótce wybucha wojna i dotychczasowe życie wioski odmienia najpierw okupacja sowiecka, a później niemiecki atak na ZSRR. Zosia staje się świadkiem, a następnie uczestniczką tragicznych wydarzeń wywołanych wzrastającą falą ukraińskiego nacjonalizmu. Kulminacja ataków nadchodzi latem 1943 roku. Pośród morza nienawiści Zosia próbuje ocalić siebie i swoje dzieci.