Wrocławianie byli bardzo blisko drugiego zwycięstwa w Ekstraklasie w tym sezonie. Komplet punktów zielono-biało-czerwonym odebrał Kamil Słaby, który trafił do siatki Śląska tuż przed końcem spotkania.

Na zakończenie 5. kolejki Ekstraklasy Śląsk Wrocław zmierzył się na własnym stadionie z Termalicą Nieciecza. Na boisku nie zabrakło emocji i groźnych sytuacji. Były też dwa gole.

Mecz agresywniej rozpoczęli goście, którzy byli blisko szczęścia w 10. minucie. Kamil Słaby dobrze uderzył piłkę głową, jednak futbolówkę z linii bramkowej świetnie wybił niezawodny Piotr Celeban. Termalica sprawiała sporo problemów zespołowi ze stolicy Dolnego Śląska po długich wyrzutach piłki z autów. Na szczęście dla zespołu Jana Urbana „Słoniom” dość długo brakowało dziś dokładności i szczęścia.

Klub ze stolicy Dolnego Śląska przebudził się dopiero pod koniec pierwszej połowy. Kilka groźnych prób gospodarzy doskonale zatrzymał jednak Jan Mucha. Do przerwy utrzymał się zatem bezbramkowy remis.

Po zmianie stron wrocławianie ruszyli do ataku. Dobrą okazję 4 minuty po przerwie miał Kosecki. Jeden z nowych nabytków zielono-biało-czerwonych oddał jednak zbyt słaby strzał. 2 minuty później stadion oszalał po bramce Marcina Robaka. Napastnik Śląska otrzymał dobre podanie od Koseckiego i precyzyjnym strzałem pokonał dobrze dysponowanego dziś Muchę. Drużyna z Wrocławia powinna dobić rywala w 80. minucie. Arkadiusz Piech nie potrafił jednak umieścić futbolówki w siatce, przy swojej sytuacji uderzając dokładnie w to miejsce, gdzie znajdował się bramkarz rywali. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że nie wykorzystane okazję się mszczą. Niestety tak było i tym razem. Po ostatnim rzucie wolnym w spotkaniu, w 96 minucie, na listę strzelców wpisał się Kamil Słaby. Gracz Termaliki wykorzystał spore zamieszanie w polu karnym Śląska i mocnym strzałem ustalił wynik meczu.

Zespół Jana Urbana zajmuje obecnie 13. miejsce w tabeli Ekstraklasy (5 punktów). Kolejny mecz wrocławianie rozegrają 19 sierpnia w Białymstoku. Ich rywalem będzie miejscowa Jagiellonia.