Prawie 9 000 osób przybyło wczoraj na Stadion Wrocław, aby obejrzeć spotkanie 7. kolejki Ekstraklasy. Śląsk po golu w samej końcówce spotkania pokonał "Pasy" 2:1.

Początek meczu nie należał do najciekawszych. Dopiero w 20 minucie piękny strzał oddał Zeniow. Piłka minęła jednak nieznacznie bramkę strzeżoną przez Wrąbla. W 36 minucie do dobrego dośrodkowania Madeja doskonale wyskoczył niezbyt wysoki Piech, który ładnym strzałem głową dał prowadzenie wrocławskiej drużynie. I gdy wydawało się, że trafienie napastnika Śląska pozwoli drużynie trenera Urbana "dowieźć" prowadzenie do przerwy, złe podanie wykonał Cotra, w konsekwencji czego Cracovia stworzyła akcję bramkową. Gola na swoim koncie zapisał Wdowiak.

Po zmianie stron to zespół ze stolicy Dolnego Śląska starał się zadać kolejny cios rywalowi. Długo jednak ta sztuka nie wychodziła piłkarzom z Wrocławia. W niektórych sytuacjach brakowało siły, w innych świetnymi paradami popisywał się Sandomierski. Zwycięski gol dla Śląska padł dopiero w 89 minucie. Sędzia Marciniak korzystając z systemu VAR (wykorzystanie powtórki wideo) podyktował kontrowersyjną jedenastkę. Rzut karny pewnie wykorzystał Pich, czym wywołał euforię na rybunach.

Klub ze stolicy Dolnego Śląska zajmuje obecnie 7. miejsce w tabeli Ekstraklasy, jednak nie wszystkie zespoły rozegrały swoje mecze w tej serii spotkań. W najgorszym razie po całej siódmej kolejce zielono-biało-czerwoni będą dziewiąci.