Niestety koszykarkom ze stolicy Dolnego Śląska nie udało się obronić zaliczki z pierwszego spotkania z węgierskim KSC Szekszard, w konsekwencji czego wrocławska drużyna odpadła z rozgrywek Eurocup.

Po wyjazdowej wygranej podopiecznych trenera Rusina wszyscy z nadzieją patrzyli w przyszłość. Przed wczorajszym meczem żywiliśmy nadzieję, że Ślęza po raz kolejny pokaże koszykówkę na najwyższym poziomie i przypieczętuje swój awans do najlepszej ósemki rozgrywek. Niestety tym razem mecz nie zakończył się happy endem. 

We wczorajszej rywalizacji w ekipie z naszego miasta zawiodła głównie obrona. Rywalki rzuciły wrocławiankom aż 84 punkty. Dla Ślęzy było to najgorsze spotkanie, jeśli chodzi o defensywę, ze wszystkim rozegranych w tym sezonie meczów.

Mistrzyniom Polski nie pomogła nawet dobra gra Sharnee Zoll-Norman (18 punktów) oraz Marissy Kastanek (18 punktów). Porażka 84:74 boli zwłaszcza w kontekście pierwszego pojedynku obu drużyn. Na Węgrzech bowiem Ślęza prowadziła nawet 15 punktami, by ostatecznie wygrać pięcioma. 

No cóż, taki jest sport - raz się wygrywa, a raz przegrywa. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko podziękować dziewczynom za piękną walkę w Europie i dopingować je w ligowych starciach. Najbliższe spotkanie już w sobotę. Wrocławianki zagrają na wyjeździe z  PGE MKK Siedlce.