To fakt, że bezrobocie w Polsce spada, ale z pewnością nie jest to zasługą urzędów pracy. No, może w pewnym sensie tak, bo od lat zatrudniają one tyle samo osób - wynika z kontroli NIK. Inspektorzy zwrócili też uwagę na to, że PUP-y nie promowały nowych form aktywizacji, ani nie analizowały ich skuteczności.

Zarówno bezrobotni jak i pracodawcy wolą korzystać ze starych, sprawdzonych form aktywizacji jak staże, szkolenia czy prace interwencyjne, chociaż bardo często nie gwarantują one trwałego zatrudnienia.

Natomiast nowe formy aktywizacji zawodowej, które wprawdzie dają szanse na stałą pracę, nie mają zbyt dużego powodzenia. Urzędy pracy w latach 2014-2017 na bony na zasiedlenie, bony stażowe czy zatrudnieniowe wydały zaledwie 5% środków przewidzianych na aktywizację bezrobotnych.
W tych latach w Polsce, tak samo jak i w Unii Europejskiej odnotowano wyraźny spadek poziomu bezrobocia, ale też wzrastały wydatki na aktywizację bezrobotnych. W 2014 r. na promocję zatrudnienia w Polsce przeznaczono ponad 3,6 mld zł, a w 2017 r. już prawie 4,5 mld zł.

Jedną z przyczyn, dla których NIK rozpoczął kontrole sposobów aktywizacji zawodowej i łagodzenia skutków bezrobocia były problemy z trwałością zatrudnienia. Większość bezrobotnych, którzy skorzystali z różnych form aktywizacji, nie znajdowała potem stałej pracy. Wprawdzie urzędy pracy wykazywały wysokie wskaźniki efektywności zatrudnieniowej, ale w ocenie NIK były one zawyżone. Problemem polegał na sposobie wyliczania tego wskaźnika, który jest określony przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Zgodnie z definicją MRPiPS w 2014 r. efektywność zatrudnieniowa oznaczała podjęcie przez osobę bezrobotną pracy w ciągu do trzech miesięcy od zakończenia działań aktywizacyjnych, a przez zatrudnienie uważa się wyrejestrowanie bezrobotnego z urzędu pracy albo brak ponownej rejestracji w ciągu trzech miesięcy. W 2015 r. zmienił się jednak sposób wyliczania tego w taki sposób, że teraz wylicza się go przyjmując, że bezrobotny będzie pracował od 30 dni do trzech miesięcy od zakończenia aktywizacji. Jednak inspektorzy NIK zauważyli, że taki sposób wyliczenia nie uwzględnia trwałości zatrudnienia w okresie dłuższym niż trzy miesiące. Dlatego przyjęli oni metodologię, według której zatrudnienie można uznać za trwałe, jeśli po co najmniej dwóch latach dana osoba nie powróci na listę bezrobotnych.

Inną przyczyną kontroli NIK była nowelizacja ustawy z 14 marca 2014 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, obowiązkowego profilowania pomocy dla bezrobotnych (czyli przypisania konkretnych form pomocy dla określonych grup bezrobotnych) oraz nowych działań i instrumentów rynku pracy (m.in. bonów stażowych, bonów zatrudnieniowych, bonów na zasiedlenie, świadczenia aktywizacyjnego).
NIK przeprowadziła kontrolę w 21 urzędach pracy. Stwierdzono, że ich efektywność znacznie zmalała. W ciągu dwóch latach od rozpoczęcia programu najmniej skuteczną formą aktywizacji okazały się roboty publiczne, dzięki którym tylko 9,5% korzystających z tej formy aktywizacji pracowało jeszcze po dwóch latach. Także staże nie przyniosły większych efektów, bo nadal pracowało 27% uczestników programu. Najbardziej skuteczne w zwalczaniu bezrobocia okazały się dotacje na działalność gospodarczą, która po dwóch latach kontynuowało 87% osób, które otrzymały taką pomoc.
Chociaż bezrobocie spada, mniej osób rejestruje się w urzędach pracy, to tam nie zmniejszono ilości pracowników. Naturalnie, mają oni teraz mniej pracy. Do doradców bezrobotnych przychodzi Nawe o połowę mniej interesantów niż jeszcze dwa lata temu. Poza tym urzędy pracy nie promują nowych form aktywizacji ani nie analizują ich skuteczności. Dopiero analiza trwałości zatrudnienia po wdrożeniu nowych form wsparcia przeprowadzona przez NIK wykazała, że największą szansą na znalezienie stałego zatrudnienia dawał bon zatrudnieniowy i bon na zasiedlenie. 72% osób, które skorzystały z tych bonów nie zarejestrowały się ponownie w urzędach, ale te instrumenty były wykorzystywane w niewielkim stopniu. W 2014 r. w skontrolowanych urzędach w ogóle nie posługiwano się bonem zatrudnieniowym, a z bonu na zasiedlenie skorzystało tylko 49 bezrobotnych. Natomiast w 2017 r. z tych bonów skorzystało odpowiednio: 75 i 980 osób.

Ogółem w skontrolowanych urzędach, z tych instrumentów rynku pracy w 2014 r. skorzystało raptem 0,3% wszystkich aktywizowanych bezrobotnych, a w 2017 r. 3,3%. Stało się tak dlatego, bo ani bezrobotni, ani pracodawcy nie byli nimi zainteresowani i woleli korzystać z innych, bardziej sprawdzonych form wspierania zatrudnienia. Ich zdaniem były one bardziej dostępne lub opłacalne.

Aktywizację bezrobotnych utrudniało także obowiązkowe profilowanie pomocy dla konkretnych grup bezrobotnych. Każdemu z trzech profili przypisywano ściśle określone formy wsparcia, co mocno ograniczało możliwości działania urzędów i, zdaniem inspektorów NIK, dyskryminowało bezrobotnych, bo nie byli z tego powodu jednakowo traktowania. Najbardziej poszkodowane były osoby z tzw. III profilem (czyli te najbardziej oddalone od rynku pracy, którym było potrzebne największe wsparcie w szukaniu zatrudnienia). Miały one ograniczony dostęp do podstawowych usług rynku pracy, jak poradnictwo zawodowe czy pośrednictwo pracy. Teoretycznie przeznaczone dla tej grupy formy pomocy praktycznie nie były dla nich dostępne. Poza tym, gminy nie były zainteresowane współpracą na rzecz takich osób, np. w ramach pomocy w rodzaju programów specjalnych, Programu Aktywizacja i Integracja, zatrudnienie wspierane lub praca w spółdzielniach socjalnych. To wyraźnie zmniejszało szanse na znalezienie dla nich stałego zatrudnienia.

Skontrolowane urzędy pracy zwykle działały zgodnie z obowiązującymi przepisami, choć niektórych stwierdzono przypadki stosowania rozwiązań niezgodnych z prawem. Wynikało to z faktu, że rozwiązania przyjęte w regulaminach PUP nie zawsze zgadzały się z obowiązującymi przepisami.

W niektórych urzędach nie dopasowywano także indywidualnych planów działania do potrzeb bezrobotnych, co mogło utrudniać powrót tych osób na rynek pracy. Dyrektorzy PUP czasem tłumaczyli to tym, że sporządzanie takich indywidualnych planów jest zbyt czasochłonne i mało skuteczne.

W ocenie inspektorów NIK rozwiązania, które teraz chce wprowadzić MRPiPS w kolejnym projekcie ustawy o rynku pracy wyeliminują niektóre nieprawidłowości ujawnione w tej kontroli, głównie w zakresie profilowania bezrobotnych co powinno ułatwić aktywizację bezrobotnych.