Cierpimy na chroniczny brak czasu. Nie mamy okazji odetchnąć, przemieszczamy się między domem a pracą i nie raz zdarza się nam utknąć w korkach. Nikt o zdrowych zmysłach nie pozostałby spokojny. Gdy praca nie zachwyca, na barkach niesiemy natłok obowiązków, a pracodawca nie okazuje wdzięczności symboliczną premią, gdy w domu nie odnajdujemy spokoju albo po prostu doskwiera nam PMS, gdzieś głęboko kiełkuje agresja. Naprzeciw problemom współczesnych wyszli pomysłodawcy Pokoju Furii.

Są dni w życiu człowieka, kiedy ma ochotę zniszczyć wszystko, co znajduje się w zasięgu ręki. Złym pomysłem jest przelewanie negatywnych emocji na bliskich, nie najlepszym niszczenie przedmiotów swojej własności. W takich momentach można jednak złożyć wizytę w lokalu przystosowanym do przyjęcia totalnej demolki. Rage room, Pokój Demolka, lub inaczej Pokój Furii położony jest przy ul. Tęczowej 7. Co oferuje gościom? Możliwość rozładowania stresu i agresji w bezpieczny sposób. 

Do pokoju wejdziemy ubrani w strój ochronny zapewniony przez twórców, w komplecie jest maska i kij bejsbolowy lub młot. W ciemnym pomieszczeniu czeka na nas stół, krzesło, kanapa, półki, szklanki, sprzęt RTV/AGD, chociaż szczegóły wyposażenia mogą być uzgodnione indywidualnie. Jeśli mamy w posiadaniu sprzęt nieużyteczny - możemy przynieść go do lokalu i przy pomocy wymienionych narzędzi dokonać aktu zniszczenia. Może rozpruwać poduszki z pierzem, ile sił w rękach uderzać w sprzęty, skakać po meblach i słyszeć dźwięk tłuczonego szkła. W celu zapewnienia bezpieczeństwa, tylko jedna osoba może przebywać w pomieszczeniu, jednak osoby towarzyszące mogą podziwiać demolkę na telewizorze. Po wizycie gość otrzyma aż 2 nagrania z demolki oraz zdjęcie z Polaroida. 

Cena dla jednej osoby to 120 zł. Ulgę w wysokości 20 zł otrzymają studenci i przedstawiciele służb mundurowych. Wstęp dla dwóch osób kosztuje 220 zł. W cenniku znajdziemy specjalną ofertę dla korporacji i z okazji wieczorów kawalerskich/panieńskich.

Założyciele biznesu podkreślają, że wizyta w Pokoju Furii może być odpowiedzią na pracoholizm, sposobem na uzależnienie od komputera, ale także formą aktywności fizycznej i pobudzania kreatywności. Sugerują, iż regularne odwiedziny lokalu nie są odpowiednim sposobem radzenia sobie ze stresem, dlatego organizują także warsztaty dla osób, które mają z tym trudności.