Wczorajszy mecz 1/16 Pucharu Polski obfitował w emocje i gole. Niestety pomimo początkowego prowadzenia 2:0, Śląsk przegrał po dogrywce 2:4.

Kibice wrocławskiego klubu wiedzieli, że nie będzie łatwo awansować do kolejnej rundy Pucharu Polski. Śląsk z Arką mierzył się już w tym sezonie w ekstraklasowym pojedynku. Wtedy to ekipa z Gdyni okazała się lepsza (wynik 2:0).
Liczyliśmy jednak, że tym razem zielono-biało-czerwoni dadzą z siebie więcej. 

Do przerwy wszystkim sympatykom wrocławian mogły dopisywać humory. Śląsk w niewielkim odstępie czasu zdobył dwie bramki (42' bramka Pawelca po rzucie rożnym, 43' fatalny błąd Pilarza wykorzystał Piech) i wydawało się, że jest na dobrej drodze do zwycięstwa. Niestety zespół Jana Urbana po przerwie dał się dogonić rywalom (63' bramka po rzucie rożnym w wykonaniu Zbozienia, 66' ładne wykończenie akcji przez Siemiaszkę). Po 90 minutach na tablicy wyników widniał rezultat 2:2 i było wiadomo, że czeka nas dogrywka. W niej Arka nie dała szans wrocławianom. Dwa gole gdynian (102' kapitalne trafienie zaliczył Sambea, 111' gol Siemaszki) przesadziły o końcowej porażce klubu ze stolicy Dolnego Śląska.

Zespołowi Jana Urbana zostaje zatem walka o jak najlepszą pozycję w Ekstraklasie.