Pomimo prowadzenia od 10. minuty, Śląsk Wrocław uległ na wyjeździe Koronie Kielce 1:2. Honorowego gola dla wrocławian zdobył Marcin Robak.

Podopieczni trenera Pawłowskiego w 10. minucie objęli prowadzenie po fatalnym błędzie bramkarza gości. Hamrol zamiast daleko wybić piłkę, postanowił wdać się w mały drybling z Robakiem, za co natychmiast poniósł karę. 

Czym byłaby nasza Ekstraklasa, gdyby nie błędy własne. Tezę tę niestety potwierdził również Śląsk około 18. minuty. Nieporadne zachowania i brak wyjścia do piłki piłkarzy ze stolicy Dolnego Śląska pozwolił na oddanie strzału Janjiciowi. Pech chciał, że kopnięta futbolówka trafiła w rękę Celebana, który znajdował się w polu karnym. Po skorzystaniu z systemu VAR nie było wątpliwości - Korona otrzymała karnego. Z jedenastu metrów pewnie uderzył Soriano i mieliśmy remis.

W dalszej części pierwszej połowy oglądaliśmy sporo walki w środku pola, która nie przekładała się na sytuacje bramkowe. 

W drugiej części gry zespoły nadal nie kwapiły się do stwarzania wielu okazji. Największą szansę na strzelenie drugiego gola Śląsk miał w 50 minucie, kiedy błąd popełnił obrońca Korony. Wprowadzony Gąska popędził w stronę bramki, jednak tam częściowo swoje winy postanowił odkupić Hamrol, broniąc strzał Polaka.

Zwycięskie trafienie dla Korony miało miejsce dopiero w 83. minucie spotkania. Piękne dośrodkowanie Rymaniaka skutecznie wykorzystał Górski.

Po porażce z Koroną i czterech kolejkach Ekstraklasy Śląsk zajmuje 10. miejsce z dorobkiem czterech punktów.