...” i że cię nie opuszczę aż do śmierci” przysięgają sobie małżonkowie. Ale co najmniej jedna trzecia z nich tej przysięgi nie dotrzyma. I jest to stabilny trend.

Polacy nie tylko coraz później decydują się na sformalizowanie swojego związku, to jeszcze o rozwód wnoszą znacznie częściej niż ich rówieśnicy 18 lat temu, nie wspominając już o pokoleniu ich rodziców. Konstytucja wprawdzie mówi, że, „Rodzina jest podstawową komórką społeczną”, a rządzącym zawsze zależy na tym, żeby związki ich obywateli były trwałe i dawały dzieciom możliwość dorastania z obojgiem rodziców. Różnymi metodami starają się więc utrudnić otrzymanie rozwodu.

Resort sprawiedliwości wykombinował więc, żeby podnieść opłatę za wniosek rozwodowy z obecnych 600 zł do 2000 zł. Pomysł nie wypalił, ale z drugiej strony, czy konieczność poniesienia jednorazowo wyższych kosztów mogłaby zniechęcić skłóconych małżonków, którzy nie chcą dalej żyć ze sobą, żeby jednak dali sobie kolejną szansę?
Ostatnim pomysłem rządu PiS jest by małżeństwa, które mają dzieci, zanim przyjdą do sądu, obowiązkowo poddały się procedurze mediacyjnej. Też jakoś nie bardzo to się udaje.

GUS zagląda pod kołdrę

33- letnia Karolina z Krakowa od trzech jest rozwódką. Wychowuje 5-letnią córkę. Wyszła za mąż za mężczyznę, którego wcześniej znała trzy lata. Rozwiodła się, bo mąż ją zdradzał i oszukiwał.

To banalna i powszechna historia: najpierw wielka miłość, wspólne plany na przyszłość, dom, który miał być azylem dla niej, męża i coraz większej gromadki dzieci. Ale rodzina Karoliny powieliła scenariusz, który jest udziałem co trzeciej pary zawierającej związek małżeński. Gdyby mieszkali na wsi, szanse na to, że ich małżeństwo zakończy się w sali sądowej, byłyby statystycznie mniejsze.

Główny Urząd Statystyczny systematycznie bada wszystkie aspekty naszego życia, analizuje je, a wyniki publikuje. Bada więc także małżeńskie obyczaje Polaków i stwierdza, że nie jest dobrze.

Karolina naprawdę istnieje, choć w rzeczywistości ma inne imię, ale jest typową rozwiedzioną Polką. Zgodnie z GUS – owskim „Rocznikiem Demograficznym 2017”, który pokazuje obraz Polski i Polaków w 2016 r., najbardziej powszechną przyczyną rozwodów jest niezgodność charakterów. Na 63 497 orzeczonych wtedy rozwodów była to wyłączna przyczyna zakończenia 17 389 związków. Zdrada była powodem orzeczenia 4 528 rozwodów, ale w nieco ponad połowie przypadków odbyło się to bez orzekania o winie. Oznacza to, że stronie zdradzonej tak bardzo zależało na jak najszybszym zakończeniu związku, że rezygnowała z udowadniania wyłącznej winy partnera i dochodzenia od niego alimentów. Te bowiem, wbrew powszechnemu przekonaniu, należą się nie tylko dzieciom, ale czasem także rodzicom.

Mniej ślubów, ale i rozwodów minimalnie mniej
W 2016 r. Polacy zawarli ok. 195 tys. związków małżeńskich, zatem blisko o 6 tys. więcej niż rok wcześniej. W tym czasie rozwiodło się ok. 64 tys. par, czyli o 3 tys. więcej niż wcześniej.

Polacy jednak coraz rzadziej decydują się małżeństwo. W 1980 r. zawarto 307 373 związków małżeńskich, dziesięć lat później 255 369, a w 2010 r. – 228 337. Najmniej, bo tylko 188, 8 tys. par zdecydowało się na sakramentalne „tak” w 2015 r.

Na małżeństwo najczęściej decydują się ludzie stanu wolnego (155 734 związków). W 11 599 przypadków każdy z partnerów ma za sobą co najmniej jedno nieudane małżeństwo.
W ostatnich kilkunastu latach na ślubnym kobiercu stają coraz starsi ludzie. W 2015 r. mediana wieku panów młodych wynosiła ponad 29 lat, a kobiet - 27 lat. Proces przesuwania wieku zawierania małżeństw przyspieszył po 2000 roku. W przypadku obu płci było to o prawie 4 lata.

Rozstanie bez wskazania winnego
No, a potem są rozwody. Statystycznie rozpada się co trzecie małżeństwo. Najczęściej, w przeliczeniu na ogół mieszkańców rozwodzą się mieszkańcy woj. warmińsko-mazurskiego i lubuskiego, a najrzadziej podkarpackiego. W miastach najwięcej rozwodów sądy orzekły w Radomiu, a najmniej we Wrocławiu.
W dwóch przypadkach na trzy pozew wnoszą kobiety. Natomiast winę za rozpad związku w 16,2 % ponoszą mężczyźni, a tylko 3,8 % rozwodów jest orzekanych z winy żony. Winę obojga małżonków sądy uznały w 3101 przypadkach. Najwięcej małżeństw kończy się rozwodem bez orzekania o winie (47 726).
Najczęściej przyczyną rozwodów jest niezwykle pojemna kategoria pod nazwą „niezgodność charakterów”. Przyznało się do niej i na tej podstawie uzyskało rozwód 17 389 par. Kolejne miejsca w rankingu przyczyn rozwodów zajmuje zdrada (4 528), nadużywanie alkoholu (2 965), dłuższa nieobecność (1 075). Różnice światopoglądowe rozbiły 287 związków.
18 542 pary w 2016 r. otrzymały rozwód po 2 - 3 miesiącach. Najszybciej uzyskają je pary, które rozstają się bez orzekania o winie. 7186 czekało na orzeczenie rozwodu co najmniej rok, a 2084 co najmniej dwa lata. W tej ostatniej grupie tylko 708 par chciało rozwodu bez orzekania o winie.