Mężczyzna, który przez ostatnie kilka lat jeździł po Wrocławiu i przez megafon przepowiadał koniec świata, został skazany na śmierć w Syrii.

54- letni Leszek Panek w 2014 roku jeździł po mieście na wrocławskich tablicach Nissanem Almerą z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej, rozdając ludziom ulotki zapowiadał apokalipsę, która nastąpić ma w 2017 roku. Na stronie www.apokalipsa-iskra.pl publikował zaświadczenie lekarskie, z których wynikało, że nie stwierdzono w jego przypadku choroby psychicznej. Jednakże jego zachowanie w znacznym stopniu odbiegało od powszechnie przyjętych norm. 

Jak informuje "Inside Syria", tym razem poszedł o krok dalej wybierając się do Syrii, gdzie został postrzelony przez wojskowych, kiedy próbował wyjąć coś z kieszeni. Tłumaczył im później, że chciał tylko pokazać swój paszport. Jednak żołnierze  uznali, że chce się on wysadzić przy pomocy materiałów wybuchowych.



Sąd wojskowy w Syrii  doszedł do wniosku,  że Polak jest zamieszany w działalność terrorystyczną, co karane jest śmiercią. Zdarzenie miało miejsce w lutym tego roku jednak dopiero teraz sprawa wypłynęła do opinii publicznej . 

W Polsce od 10 grudnia 2015 roku jest uznawany jako osoba zaginiona według  ITAKI-Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych.