Żyjemy w czasach, w których niemal każdy z nas ma dostęp do telefonu wyposażonego w mniej lub bardziej zaawansowany technicznie aparat. Podążając za modą, naśladując naszych idoli, często zdarza nam się wykonywać tzw. selfie. Coraz głośniej mówi się jednak, że zbyt częste robienie sobie zdjęć może świadczyć o pewnych problemach dotyczących nas samych.

Jak pokazują statystyki fotografowanie siebie może być bardziej niebezpieczne niż ataki rekinów. Niestety każdego roku podczas robienia sobie zdjęć życie traci coraz więcej osób. Najczęstszą przyczyną śmierci fotografów-amatorów są upadki z wysokości.

Robienie selfie może okazać się niebezpieczne także z innych powodów...
Już w 2014 roku badacze zaczęli spekulować o schorzeniu, któremu nadano nazwę selfitis. Osoba dotknięta tym problemem, z powodu zmian zachodzących w jej mózgu, miałaby odczuwać wielką chęć wykonywania autoportretów i zamieszczania ich w mediach społecznościowych. Niektórzy naukowcy twierdzili nawet, na podstawie badań wykonanych za pomocą rezonansu magnetycznego, że robienie selfie może być tak silnym nałogiem, jak zażywanie narkotyków, wywołującym porównywalne zmiany w obrębie hipokampów uzależnionych osób. 

Z kolei badacze z Indii analizując zachowania jednostek zbyt często robiących sobie zdjęcia, zwrócili uwagę, że przyczyną nadmiernego wykonywania autoportretów telefonem komórkowym przez dużą część z nich jest chęć dopasowania się do otoczenia. Według nich, duża ilość zdjęć własnej osoby to często domena ludzi, których charakteryzuje brak poczucia własnej wartości oraz brak pewności siebie.

Selfitis i inne problemy związane z uzależnieniem od selfie są wciąż tematem dyskusji naukowców. Złożoność zagadnienia, jak i jego stosunkowa świeżość powodują, że na dokładne zbadanie tematu osób zbyt często wykonujących autoportrety przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Warto jednak już dziś zastanowić się nad swoim postępowaniem, bo przecież w robieniu selfie, jak niemal we wszystkim, warto znać umiar.