To był niezwykle interesujący mecz. Obie drużyny stworzyły w Zabrzu prawdziwe piłkarskie widowisko.

Spotkanie, które na żywo podziwiało prawie 22 500 widzów bardzo mocno starał się rozpocząć Górnik. Drużyna ze Śląska zamknęła wrocławian na ich własnym polu karnym i tylko fenomenalna parada Wrąbla, a później poprzeczka sprawiły, że po 6 minutach gry na tablicy wyników widniał nadal rezultat 0:0. Piłkarze Jana Urbana po słabym początku zaczęli grać nieco lepiej, czego skutkiem były okazje bramkowe, np. groźny strzał Robaka z ostrego kąta w 16 minucie. 

Pierwsza bramka w spotkaniu padła w 24 minucie. Po pozornie niegroźnym uderzeniu Kurzawy z rzutu wolnego, piłka trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Wrąbla i spadła wprost pod nogi nadbiegającego Angulo, który nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce. Wynik 1:0 utrzymał się do końca pierwszej części meczu.

Po zmianie stron szybciej bliżej szczęścia był Śląsk. W 50 minucie doskonale w pole karne Górnika wbiegł Cotra. Niestety jego strzał wylądował na lewym słupku bramki gospodarzy. Odbita piłka trafiła jeszcze w Picha, ale ten nie zorientował się, że futbolówka zmierza właśnie w jego stronę. Minutę później to wrocławianie byli w tarapatach. Niefrasobliwe rozgrywanie piłki w obronie skończyło się tym, że bardzo groźny strzał oddał Kądzior. Na szczęście na posterunku był Wrąbel.

W 56 minucie piłka ponownie znalazła się w polu karnym Górnika. Jeden z zawodników gospodarzy wybił ją jednak ręką, co sędzia zauważył dopiero po wykorzystaniu systemu VAR. Taka sytuacja nie mogła skończył się inaczej niż rzutem karnym. Na jedenasty metr udał się Robak i pewnie zdobył wyrównującą bramkę.

Śląsk był na prowadzeniu jedynie 15 minut. W 71 minucie fenomenalne rozegranie rzutu rożnego zakończyło się bramką Wieteski. Siedem minut później mogło być już po meczu, jednak po raz kolejny szczęście dopisało zespołowi ze stolicy Dolnego Śląska - uderzenie Kurzawy wylądowało na poprzeczce.

I gdy wydawało się, że zespół Jana Urbana wróci do domu bez punktów, bardzo źle w polu karnym zachował się bramkarz Górnika. Po dośrodkowaniu Śląska Loska próbował zręcznie złapać futbolówkę. Ta jednak wytoczyła się z jego uścisku i spadła pod nogi Robaka, który zaliczył drugie trafienie w tym spotkaniu.

Ostatecznie mecz zakończył się rezultatem 2:2. Kolejny zdobyty punkt sprawił, że Śląsk po 9 kolejkach zachowa miejsce w pierwszej ósemce Ekstraklasy. Kolejnym rywalem wrocławian będzie Lech Poznań.