To było naprawdę ciekawe spotkanie. Wczorajszy pojedynek Śląska z Lechią zakończył się wynikiem 3:2. Wygrana pozwoliła zielono-biało-czerwonym na opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli Ekstraklasy.

Pierwszy mecz w tym sezonie na własnym stadionie miał być dla Śląska doskonałą okazją na przełamanie. Po słabym początku ligowych zmagań wszyscy kibice drużyny z Wrocławia liczyli na pierwsze punkty swoich ulubieńców. Nie zawiedli się. 

Zespół Jana Urbana szybko objął prowadzenie. Doskonale wykonany kombinacyjny rzut rożny i główka Piotra Celebana dała drużynie ze stolicy Dolnego Śląska prowadzenie. W 30. minucie było już 2:0. Cudowne podanie Chrapka na gola zamienił Jakub Kosecki. Lechia starała się odpowiedzieć, lecz do przerwy wynik pozostał bez zmian. 

Drugie 45 minut fenomenalnie rozpoczęli goście. W niecałe 10 minut strzelili dwie bramki (Paixao M. 47', 52'), wprowadzając kibiców Śląska w niepewny nastrój. Na szczęście zielono-biało-czerwoni mają w swoich szeregach Piotra Celebana. To właśnie kapitan klubu z Oporowskiej zaliczył decydujące trafienie w meczu. W 80. minucie przy rzucie rożnym niepewnie do piłki wyszedł Kuciak. Błąd bramkarza Lechii bezlitośnie wykorzystał właśnie Celeban, strzałem głową ustalając wynik spotkania.

Po pojedynku pełnym emocji, ładnej gry, ale także mniejszych i większych błędów Śląsk wygrał 3:2