Na różnego rodzaju oświetlenie zużywa się 15 proc. światowej produkcji energii elektrycznej, wytwarzając przy tej okazji 5 proc. szkodliwych substancji. Właśnie dlatego z europejskiego i amerykańskiego rynku zostały wycofane tradycyjne żarówki, wprawdzie bardzo tanie, ale też bardzo nieefektywne. 100-watowa żarówka 95 proc. energii zużywa na wytwarzanie ciepła, a tylko 5 proc. na świecenie. Żarówki miały być zastąpione świetlówkami, które są bardziej ekonomicznym źródłem światła. A teraz przyszedł czas na technologię LED.

Świetlówki stanowią najpopularniejsze oświetlenie biur od wielu lat. Ale te, przeważnie długie cienkie rurki, nie najlepiej wyglądają w mieszkaniach. Nie nadają się też do pomieszczeń, w których światło zapala się i gasi dość często, bo pobierają bardzo dużo prądu na „rozruch”. Z tego powodu najlepiej sprawdzają się w takich miejscach, w których zapalane są raz i długo świecą.

Do prywatnych domów w ostatnich latach proponowano tzw. żarówki energooszczędne jako najbardziej ekologiczne rozwiązanie. Takie świetlówki wkręca się do oprawek zwykłych lamp. Teraz jednak popularność zdobywa coś znacznie lepszego, a mianowicie żarówki LED. Zużywają jeszcze mniej prądu niż świetlówki i od razu dają pełną moc światła. Nie trzeba czekać, jak to jest w przypadku świetlówek, kilkunastu sekund aż zaświecą pełna mocą.  A jednak żarówki ledowe mają dość poważną wadę- są bardzo drogie, choć ich żywotność jest dwa razy dłuższa niż świetlówek, no i dzięki nim spadają rachunki za prąd, nawet o 20 proc.

Ale co zrobić w sytuacji, gdyby oszczędności dzięki oświetleniu ledowemu były nawet spore, ale firma nie ma pieniędzy na taką inwestycję, a  nie chce wziąć kredytu? Jest na to proste rozwiązanie wystarczy pozwolić, żeby to dostawca energii albo oświetlenia sfinansował inwestycję. Oczywiście, nie zrobi tego za darmo, ale i tak opłaci się to obu stronom.

Dostawca prądu może wynająć przedsiębiorstwu oświetlenie LED. Właściciel firmy zamiast inwestować, płaci za nie miesięczny czynsz, którego koszt zależy od ilości żarówek i czasu trwania umowy. Przy wymianie 50 żarówek o mocy 60 wat na ich 10-watowe ledowe odpowiedniki, rocznie za prąd zapłaci się niecałe 700 zł zamiast ponad 4 tys. zł.  Co więcej, w czasie trwania umowy wynajmująca firma wymienia żarówki, w przypadku gdy się przepalą.

Aby mieć pewność, że przedsiębiorcy się to opłaci, można sobie zażyczyć od dostawcy energii przeprowadzenia audytu oświetleniowego, dzięki czemu przedsiębiorca dowie się nie tylko tego, jakie oświetlenie będzie najbardziej korzystne, ale też  jaka forma najmu będzie dla jego firmy optymalna.

Ale nie tylko firmy mogą liczyć na podobną ofertę. Jest ona kierowana także do gospodarstw domowych. Przecież domowy budżet też jest ograniczony. Indywidualni klienci dawnego RWE, dziś innogy, także mogą wynająć żarówki w zamian za miesięczny czynsz. Unika się dzięki temu jednorazowego sporego wydatku. Przy wymianie 10 żarówek może wynieść od 300 do tysiąca złotych (w zależności od tego, jakiej mocy żarówki kupujemy, jakiej firmy itd.). A tyle źródeł światła znajduj się nawet w małych mieszkaniach. Mamy przecież lampy pod sufitem w każdym pomieszczeniu, lampki na biurkach, do czytania, nad blatem kuchennym itp.

O tym, że technologia LED daje duże oszczędności niech świadczy dość oryginalny przykład. Oto państwo Watykańskie zleciło zainwestowanie 132 ledowych lamp na placu św. Piotra. Jest tam teraz o wiele jaśniej, a rachunki za prąd spadły aż o 70 proc.

Diodami LED rozświetlana jest także najsłynniejsza na świecie świąteczna choinka, na Manhattanie przy Rockefeller Center. I to już od 11. lat. Tegoroczne, już rozświetlone drzewo, ma wysokość ponad 28 metrów i waży 14 ton. Zmiana lampek na diody pozwoliła zmniejszyć zużycie prądu niemal trzykrotnie. 30 tysięcy diod  połączono kablami, które mają osiem kilometrów długości. Diody zaś są zasilane energią z paneli fotowoltanicznych, które umieszczono na jednym z pobliskich budynków.