Nadchodzą duże zmiany w nowelizacji ustawy transportowej dla taksówkarzy. Uber kategorycznie twierdzi, że nowe prawo jest znacznie korzystniejsze dla drugiej strony sporu. Rzeczniczka Ubera, Ilona Lartigue, sugeruje, że zmiany uderzają w operatorów aplikacji, łączących pasażerów z kierowcami, takich jak Uber i Bolt. W dodatku są zaniepokojeni tym, że wpłyną one niekorzystnie na rozwój ich biznesu. Kto ma rację w tym sporze?

Uber tylko z licencją taxi

Na tę chwilę rząd podjął decyzję - przewóz osób będą mogli realizować tylko kierowcy z licencją taxi w oznakowanych samochodach. Uber i Bolt do transportowania pasażerów wykorzystują zwykłych kierowców, więc zmiany są zdecydowanie niezgodne z ich oczekiwaniami. Stąd duże zaniepokojenie wprowadzeniem ustawy. W praktyce wygląda to tak, że w 2020 roku, jeśli będziemy zamawiać przewóz Uberem, przyjedzie po nas oznakowana taksówka z licencjonowanym kierowcą. Ministerstwo Infrastruktury, w związku z tym, chce ułatwić dostęp do zawodu. Zastanawiają się nad zniesieniem obowiązku zdawania egzaminów z topografii. W czasach, kiedy każdy ma łatwy dostęp do GPS-ów, nie jest to już tak konieczne.

- Technologie nas wyprzedzają i przepisy muszą się do nich dostosować – podkreśla minister Adamczyk.

Reakcja taksówkarzy na nadchodzące zmiany

Wydawać by się mogło, że taksówkarze powinni być zadowoleni ze zmian. Nic bardziej mylnego. Twierdzą, iż przepisy są stworzone na korzyść pośredników w przewozach, czyli operatorów aplikacji.

Artur Oporski, wiceszef Ele Taxi, sugeruje, że złagodzenie przepisów i egzaminów, doprowadzi do chaosu na drogach, ponieważ każdy będzie mógł łatwo i szybko zdać testy.

Dariusz Góralczyk z Krajowej Izby Gospodarczej Taksówkarzy odpowiada, że złagodzenie lub brak egzaminów, bardzo źle wpłynie na obniżenie standardów zawodu taksówkarza. GPS jest pomocny, ale nie powinien zastępować wiedzy.

Środowisko taksówkarzy chce więcej zmian na swoją korzyść. Domagają się, aby przyszli przedstawiciele zawodu, okazywali zaświadczenie o niekaralności. Twierdzą również, że osoby spoza UE, powinny oficjalnie poświadczać takie dokumenty za pośrednictwem ambasad, czy konsulatów. Taksówkarze chcą również, aby zaostrzyć przepisy, które pozwolą na skuteczną egzekucję prawa. Pośrednicy mają licencję na poszczególny samochód, a dysponują całą flotą pojazdów. W  przypadku łamania przepisów przez kierowcę oznacza to, że straci tylko jedną licencję. Nie jest to szczególnie motywujące do przestrzegania prawa przez firmy, które je łamią. Zapis o wprowadzeniu licencji dla pośredników w przewozach (np. wspomniany Uber) również jest kontrowersyjny dla taksówkarzy, ponieważ doprowadza do obecności rywali na rynku.

Co dalej z wprowadzeniem ustawy w życie?

Minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz zapowiada, że ustawa może zostać uchwalona już na przełomie maja i czerwca, tak aby od 2020 roku zaczęła obowiązywać w praktyce.

– Projekt prowadzi do sytuacji, w której wszyscy będą podlegali tym samym zasadom, rygorom i obowiązkom, łącznie z wpisaniem świadczenia usług taxi do dowodu rejestracyjnego. I to niezależnie czy auto zamówimy przez aplikację, przez telefon, czy bezpośrednio z postoju – mówi szef resortu infrastruktury.

– Pośrednictwo potęguje problem szarej strefy. Ta usługa jest zbyteczna. Jeśli nie zostanie wykreślona z ustawy, utrwali patologię na rynku – podsumowuje Tadeusz Stasiów z samorządnego Związku Zawodowego Taksówkarzy RP.

Marek Kowalski z Federacji Przedsiębiorców Polskich i Maciej Wroński ze Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska” mówią, że przepisy należy traktować jako kompromis dla obu stron. Ich zdaniem projekt zapewnia bezpieczeństwo konsumentom, którym zależy na szybkim i łatwym dostępie do przewozu.

Środowisko taksówkarzy podczas środowych obrad argumentowało swoje przekonania tym, że jeśli zdobycie licencji będzie tak łatwe, umożliwi to parkowanie osobom, które chcą wykorzystać sytuację, na postojach taksówkowych, czy poruszanie się bus pasami. Przypominamy, że na początku kwietnia, taksówkarze blokowali ulice Warszawy, w ramach strajku. Protest został zawieszony, ale nie wiadomo, jak potoczą się sprawy dalej, jeśli rząd nie zaproponuje zmian, które usatysfakcjonują obie strony.