Pielęgniarki i położne co jakiś czas przypominają rządzącym o swojej ciężkiej pracy i nędznych wynagrodzeniach. A rządzący, zwykle ustami kolejnych ministrów zdrowia, obiecują im co tylko zechcą, a potem zapominają… Dlatego miło nam poinformować, że wreszcie coś się zmieniło. Mianowicie, pielęgniarki dogadały się z ministrem zdrowia w sprawie płac. Od września ich pensje będą wyższe o tysiąc złotych.

To dobra wiadomość dla wszystkich, bo od lat w Polsce pracuje coraz mniej pielęgniarek i położnych. Wiele wyjechało za granicę, inne odchodzą na emerytury, a studentki pielęgniarstwa bardziej interesują kursy języków obcych niż szukanie pracy w polskich szpitalach. A to wszystko z powodu niskich zarobków za odpowiedzialną i wyczerpującą pracę.

Ostatnio pielęgniarki po raz kolejny ubrały się w czarne koszulki i rozpoczęły protesty. Szczęśliwie, tym razem dość szybko udało się zagasić pożar. We wtorkową noc zostało zawarte porozumienie między ministrem zdrowia a prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Zofią Małas oraz przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyną Ptok.
Ustalono, że dotychczasowe dodatki dla pielęgniarek zostaną włączone do wynagrodzenia zasadniczego. Ma to uniemożliwić odroczenie wypłaty z jakichś powodów czy jej powstrzymanie. Od 1 września wynagrodzenie zasadnicze pielęgniarek będzie wyższe o 1100 zł, a od 1 lipca 2019 roku o kolejne 100 zł.
Od 2015 roku pielęgniarki co roku dostają po 400 zł miesięcznie w formie dodatku do pensji, ale te pieniądze nie są wliczane do podstawy wynagrodzenia, więc nie są też uwzględnianie przy wyliczaniu emerytur. Teraz to się ma zmienić.