Wrocławianki najwyraźniej otrząsnęły się już po nieudanym półfinałowym boju z Artego. We wczorajszym spotkaniu podjęły rękawice i pokazały hart ducha.

Dwie drużyny, które w zeszłym roku walczyły o mistrzostwo Polski w tym sezonie muszą "bić się" o nagrodę pocieszenia w postaci brązowych krążków. Ślęza:Wisła - ta rywalizacja miała rozgrzać kibiców kobiecej koszykówki. Po pierwszym meczu możemy śmiało stwierdzić, że jak na razie batalia pomiędzy zespołami z Wrocławia i Krakowa spełnia pokładane w niej nadzieje. 

Początek wczorajszego meczu należał do Wisły, która szybciej poradziła sobie z ciężarem pojedynku, wychodząc na prowadzenie. Zarówno pierwsza, jak i druga kwarta kończyły się pięciopunktową przewagą krakowianek. O jedno oczko więcej do odrobienia miała Ślęza po 3 odsłonach gry. Drużynie trenera Rusina nie pozostało zatem nic innego jak zagranie brawurowej, decydującej kwarty. Na szczęście wspomniane założenie udało się przekuć w czyn, dzięki czemu po końcowej syrenie na tablicy wyników widniał wynik 62:66.

Najskuteczniejsze w ekipie ze stolicy Dolnego Śląska były Elina Dikeoulakou (18 punktów) oraz Sharnee Zoll-Norman (16 oczek). W Krakowie świetnie zaprezentowała się także Agnieszka Majewska. Jej trafienia, ale także zbiórki, bloki i przechwyty miały nieoceniony wpływ na końcową wiktorię.

Drugie, być może decydujące starcie [rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw] pomiędzy Ślęza a Wisłą, odbędzie się już jutro we Wrocławiu. Początek meczu zaplanowana na godzinę 19:00.